Tragedia smoleńska, której wyjaśnienie rząd polski w całości powierzył Rosji (na terenie której dwukrotnie uległa eksterminacji elita polskiego państwa; w 1940 r. w Katyniu, a 70 lat później - nieopodal, pod Smoleńskiem) i powstałe w następstwie wnioski komisji rosyjskich i polskich, sprzeczne z dostępnymi danymi i prawami fizyki, pozostają symbolem zależności Polski od potężnego sąsiada. Nie jedynym. Są jeszcze: nieustalone dotąd sprawstwo kierownicze zbrodni komunistycznych, np. zamordowania bł. księdza Jerzego Popiełuszko, rosyjsko-niemiecki rurociąg, blokujący dużym statkom dostęp do portu w Świnoujściu, i wiele innych faktów, opisanych m.in. w książce "Wygaszanie Polski", wydanej w 2015 r.
Chociaż w kraju podobno jest coraz lepiej, stara pieśń coraz bardziej komuś przeszkadza. 3 października 2015 r., podczas widowiska na krakowskim rynku, aktorzy śpiewają parodię "Boże, coś Polskę" z szyderczym tekstem, wyśmiewającym duchowieństwo. Na melodię tej pieśni chór "Czarnych" wykonuje odę do "Mamonny". Widowisko, oparte na motywach "Monachomachii" Ignacego Krasickiego, zostało sfinansowane przez radę miejską Krakowa.
Nadal skrzętnie obserwuje się i roztrząsa kto, kiedy i jak śpiewa "Boże, coś Polskę". W maju 2015 r. dziennikarka telewizji TVN24 (myląc zresztą "Boże, coś Polskę" z "Rotą") pyta Andrzeja Dudę, kandydata partii Prawo i Sprawiedliwość w wyborach prezydenckich, czy śpiewa w Kościele słowa "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie" czy "Ojczyznę wolną pobłogosław Panie". Andrzej Duda odpowiada, że modli się tak, jak chce, i że pragnie Polski wolnej od korupcji i innych patologicznych zjawisk. Dziennikarze komentują także wykonywanie tej pieśni przez Jarosława Kaczyńskiego.
W listopadzie 2015 r., po wyborach parlamentarnych wygranych przez PiS, Gazeta Wyborcza donosi: “18 kwietnia 2015 roku, msza na Wawelu w ramach obchodów piątej rocznicy pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich. (...) Zgromadzeni śpiewają pieśń "Boże, coś Polskę". Przychodzi czas na refren i... Jarosław Kaczyński z całych sił woła: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie".
11 listopada 2015 roku, msza na Wawelu w intencji ojczyzny. Już po dwóch wyborczych zwycięstwach PiS. Modlą się m.in. Jarosław Kaczyński, kandydat na premiera Beata Szydło (...). Znów po mszy słychać melodię pieśni "Boże, coś Polskę". Tym razem jednak słyszymy zmianę w treści refrenu. Jarosław Kaczyński, wraz ze wszystkimi uczestnikami mszy, śpiewa: "Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie". Niecałe siedem miesięcy i tak diametralne zmiany”.
Równocześnie na portalu medialnym niezależna.pl pojawiają się opinie, że od teraz należy zrezygnować z najbardziej związanego z polską tradycją tekstu "Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie", i śpiewać "pobłogosław". W Gazecie Polskiej postulują to m.in. Tomasz Sakiewicz i Janusz Szarek. W środowisku Prawa i Sprawiedliwości uważa się widocznie, że sam fakt wygranych wyborów prezydenckich i parlamentarnych w 2015 r. upoważnia do zmiany wersji pieśni. Czy rzeczywiście?
Czy wobec tego zakończyły się już zjawiska świadczące o zależności Polski od Rosji i Niemiec? Czy Polska odważyła się przeciwstawić narzuconym jej limitom emisji dwutlenku węgla, które wcześniej zgodziła się zamienić z niekorzystnych na jeszcze bardziej niekorzystne? Czy nie płaci za rosyjski gaz ziemny o 40% więcej niż Niemcy? Czy odzyskała choćby dowody rzeczowe katastrofy smoleńskiej: wrak samolotu, czarne skrzynki, wszystkie przedmioty należące do ofiar? Czy rozliczone zostały zbrodnie komunistyczne, a ich ofiary otrzymały zadośćuczynienie? Czy nie odnawia się i nie pielęgnuje pomników, upamiętniających żołnierzy rosyjskiej Armii Czerwonej, zamiast upamiętniać polskich bohaterów narodowych, którzy w osamotnieniu walczyli o wolność i niepodległość? Przykładów aż nadto.
"Boże, coś Polskę" jest żywą częścią polskiej historii i, podobnie jak cała polska historia, podlega manipulacjom i zniekształceniom, dokonywanym przez media i ludzi władzy. Wielu chciałoby tę pieśń okiełznać i przykroić do własnych potrzeb. W czasach PRL słowa: “Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie” były wyrazem pragnienia wolności i jednocześnie świadectwem jej braków. Taką samą funkcję i znaczenie mają dzisiaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz